Chrzest ognia

Chrzest ognia pióra Andrzeja Sapkowskiego

Fabuła:
,,Oto Geraltowa kompania: JASKIER, trubadur w kapelusiku z piórkiem egreta. Studiował siedem sztuk wyzwolonych, słynny po wszystkich dworach i zamtuzach „Kłamliwa łajza” i „zachrypnięty bażant” to najłagodniejsze z określeń, jakim obdarzają go porzucone kochanki. CAHIR, czarny rycerz z koszmarów Ciri. Poszukiwany przez najlepszych szpiegów Cesarstwa Nilfgaardczyk, który dowodzi, że Nilfgaardczykiem wcale nie jest. MILVA, trafiająca z dwustu kroków łuczniczka. Pyskata i do słów nieparlamentarnych skora. REGIS, cyrulik intelektualista. Nosi się staroświecko i pachnie ziołowo-korzennie. Osobnik jakby nie z tej bajki. Piątka krasnoludów oraz sprytny gnom zwiadowca."

Moja opinia:
Dzieje się, dzieje. Przy tym tomie mam już nieco lepsze odczucia niż przy poprzednim. Może dlatego, że intryga jest tu jedynie tłem, a na pierwszym planie mamy przygody formującej się kompanii Geralta. Milva i Regis to postaci, które nie występowały wcześniej i wychodząc do historii, dodały trochę własnego koloru do przygód Białego Wilka. A może dlatego odbieram ten tom inaczej, że doszła nowa intryga związana z Lożą o co bym nie podejrzewała czarodziejki? Cokolwiek by to nie było, bawiłam się świetnie podczas czytania.

Ale jak zawsze to tylko moja subiektywna opinia. Zapraszam do lektury 

Komentarze