Minerva 2049
Minerva 2049 pióra Bartłomieja Sztobryna
Fabuła:
Pod koniec pierwszej połowy dwudziestego pierwszego wieku projektowanie człowieka stało się faktem.
Nadia ma wszystko. Piękno, zdrowie, bystry umysl. Jest dzieckiem doskonałym. Zaprojektowaną przez matkę - szefową korporacji Exelixi - by pewnego dnia przejęła imperium inżynierii genetycznej.
Czy jednak da się w stu procentach kontrolować drugiego człowieka?
Moja opinia:
W czasie swojej przygody czytelniczej przeczytałam już kilka powieści z gatunku cyberpunk. Jak odnajduję pośród nich książkę Minerva 2049?
Otóż jest ona dla mnie na zupełnie innym poziomie. Była po prostu cholernie dobra.
Może zacznę swoją opinię od głównej bohaterki historii czyli Nadii. Nie jest typową dziewczyną jakie ostatnimi czasy stały się trendem w literaturze. Nie jest upartą laską aż do granicy absurdu, ani też idiotką pchającą się w niebezpieczeństwo bez jakiejkolwiek refleksji. Mimo szorstkiego charakteru ta bohaterka ma dość oleju w głowie, by wysłuchać głosu rozsądku. A przez pewne niuanse, zdaje się być realną osobą. A jak się sprawa ma z historią? Naszpikowana została wieloma zwrotami akcji, że trudno było się od niej oderwać. Jestem pod ogromnym wrażeniem sposobu w jaki autor opisał działanie pewnych technologii. Zrobił to tak przystępnym sposobem i językiem, że nawet dla laika nie obeznanego z elektroniką, wydały się mieć rację bytu. Klimatu świata przyszłości dodawały zawarte na początku rozdziałów wstawki oferowanych ,,ulepszaczy" z jakich słyną historie tego gatunku. Dodatkowym smaczkiem jest też to, że autor poruszył tu nie tylko odwieczny problem ,,gdzie się zaczyna człowiek a kończy maszyna" ale także wziął pod lupę składowe tego co nazywamy człowieczeństwem.
Tę książkę mogę polecić każdemu z czystym sumieniem. Ale jak zawsze to tylko moja subiektywna opinia. Zapraszam do lektury
Komentarze
Prześlij komentarz