Zwiadowcy: Ruiny Gorlanu

Zwiadowcy: Ruiny Gorlanu pióra Johna Flanagana

Korpus Zwiadowców to najbardziej elitarna formacja w Królestwie Araluenu. Zwiadowcy, poza wypełnianiem misji wywiadowczej, są wyśmienitymi strategami i najlepszymi łucznikami. Zadania im powierzane wymagają nie tylko męstwem, niezłomnością i inteligencją, ale też lojalnością wobec władcy oraz dyskrecją. 

Fabuła:
Will jest sierotą. Chłopak od wczesnego dzieciństwa marzy, by zostać rycerzem. Na jego nieszczęście do Szkoły Rycerskiej przyjmują adeptów silnych, muskularnych i dobrze zbudowanych. On sam niestety jest niski i cherlawy. Za to szybko ucieka. Już wydaje się, że chłopak będzie musiał zostać rolnikiem, gdy nagle na scenie pojawia się tajemniczy zwiadowca Halt. On jeden spośród mistrzów szkół decyduje się przyjąć Willa na ucznia. Jest bardzo wymagający, zgryźliwy i humorzasty, ale po pewnym czasie Will skoczyłby za swoim mistrzem w ogień.

Moja opinia:
Pisząc o fabule mocno skopiowałam opis wydawcy. Mam ku temu jeden prosty powód, nie chciałam walnąć spojlera. Tę serię trzeba po prostu poznawać samemu. Bohaterowie są dobrze wykreowani i posiadają swoje osobowości. Moim zdecydowanym ulubieńcem od początku jest Halt, sarkastyczny, zgryźliwy, tajemniczy, ale to właśnie to dodaje mu charakteru. Świat wykreowany przez autora bardzo trącił mi z początku Tolkienem, jednak taka inspiracja po czasie nadaje mu smaku, koloru i głębi. No i ta akcja, z jednej strony zagrożenia czyhające na każdym kroku, z drugiej Will stawiający pierwsze kroki w nieznanym zawodzie Zwiadowcy. 

Po prostu polecam. Ale jak zawsze to tylko moja subiektywna opinia. Zapraszam do lektury 

Komentarze