W sieci umysłów
W sieci umysłów pióra James'a Dashner'a
Fabuła:
Michael, jak większość graczy, spędza więcej czasu w wirtualnej rzeczywistości VirtNetu niż w świecie realnym. Przenosząc się zarówno ciałem, jak i umysłem do świata gry czeka masa możliwości. A jeśli jesteś hakerem czeka cię jeszcze lepsza zabawa. Bo przecież najfajniej jest łamać zasady, prawda? Jednak pewne reguły powstały nie bez powodu.
Kiedy jeden z hakerów zaczyna seryjnie mordować, żeby go schwytać będzie potrzebny równie dobry haker. Michael dla służb VirtNetu wydaje się do tej roli idealnym kandydatem. Jeśli zgodzi się podjąć tego zadania, będzie musiał włamać się do najbardziej skomplikowanego systemu na świecie. I uważać, aby nie stracić z oczu bardzo cienkiej granicy między grą a rzeczywistością…
Moja opinia:
Z tym autorem zapoznałam się za sprawą ,,Więźnia labiryntu" a czytając kolejne jego dzieło nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że okey: świat się zmienił, imiona postaci też, ale rozwój fabuły, tempo akcji i portrety psychologiczne bohaterów choć lekko pomiksowane, pozostały te same. Nawet niespodzianki wyskakiwały w podobnych odstępach czasu.
Jednak, gdy odgrodziłam się od porównywania i skojarzeń mogłam na nowo cieszyć się z biegu wydarzeń. W trakcie podróży Michaela, jako gracz, dopatrzyłam się podobieństwa, choć marne szanse by to była akurat ta konkretna produkcja, do gry wojennej Valiant Hearts: The Great War. Nie brak w tym tomie i innych smaczków dla graczy, ale nie będę psuła nikomu zabawy. Sama historia potrafiła mocno czytelnika wciągnąć, nawet chwilami zaskoczyć, a zakończenie tego tomu to jeden wielki cliffhanger sprawiający, że ma się chęć rzucić na kolejny tom.
Ciekawostka, tak jak w ,,Drodze Szamana" tak i tu mamy kapsuły do wchodzenia do wirtualnej rzeczywistości, z systemem do podtrzymania życia, choć nieco się różniącym, z możliwością odczuwania doznań gry. Obie serie zostały wydane w 2013.
Cóż po prostu polecam. Ale jak zawsze to tylko moja subiektywna opinia. Zapraszam do lektury
Komentarze
Prześlij komentarz