Bitwa o Skandię
Bitwa o Skandię pióra Johna Flanagana
Fabuła:
Wiosna miała być dla Willa i Evanlyn nadzieją w doli zbiegłych niewolników. Jednak los nigdy nie bywa łaskawy. Evanlyn zostaje uprowadzona przez tajemniczego jeźdźca. Will wyrusza by odnaleźć towarzyszkę, a choć posiada odwagę i spryt, nie jest w stanie stawić czoła na raz sześciu wrogom. Napastnicy okazują się być Temudżeinami przygotowującymi ogromną inwazję, która zagrozi nie tylko Skandii, ale również innym niezależnym królestwom. Pomoc dla młodego Zwiadowcy jest w drodze, tylko czy Halt i Horace zdążą nim będzie za późno? I czy wrogowie mogą połączyć swe siły, by przeciwstawić się wspólnemu nieprzyjacielowi?
Moja opinia:
Opis na lubimyczytać, moim zdaniem, zdradza za dużo. Dlatego w swoim opisie fabuły postawiłam na absolutne minimum. A teraz do rzeczy: To było coś... Niesamowitego. W tym tomie dostajemy kolejną solidną porcje zagrożeń czyhających na każdym kroku, niespodziewane i spodziewane choć zadowalające zwroty akcji, ewoluujące w miarę doświadczeń postaci i... Kiełkującą, piękną przyjaźń, pomiędzy dwójką bohaterów, których byśmy się nie spodziewali ujrzeć po tej samej stronie barykady. Niestety o swoim największym zachwycie z tej części nie mogę powiedzieć, gdyż byłby to gargantuicznej wielkości spojler. Więc powiem tylko: czytajcie Zwiadowców, warto!
Ale jak zawsze to tylko moja subiektywna opinia. Zapraszam do lektury
Komentarze
Prześlij komentarz