Szachy Karmadonta
Szachy Karmadonta pióra Wasilija Machanienki
Barliona. Świat wirtualnej gry pełen tajemnic, czekający na śmiałków gotowych je odkrywać. Miejsce, gdzie granica wyobraźni już dawno została przekroczona i możesz być kimś więcej niż w życiu realnym. Leżąc zamknięty w kapsule podtrzymującej funkcje życiowe, całymi miesiącami online, ścigasz się z innymi graczami w levelowaniu postaci i zdobywaniu kolejnych osiągnięć. Tu niemal wszystko jest dozwolone. Chyba że jesteś więźniem. Wtedy to, co dla innych jest rozrywką, dla ciebie może stać się udręką.
Po ostatnich wydarzeniach Machan spodziewa się, że jego limit pecha w Barilionie się już wyczerpał. Ucichły już wichry Mrocznego Lasu, zamek Altameda ma swojego właściciela, a Gieranika... Ten jak knuł, tak knuje. Tylko, czy takiego jak On, Machan, zadowoliłoby przewidywalne i spokojne życie? Raczej nie! Na horyzoncie majaczą nowe wyzwania, następne potwory gotowe posmakować duchów, nowe jeszcze nie odkryte questy. Najwyższy Szaman potrzebuje także w swej drodze ucznia. Jednak tu ma wygórowane wymagania: pierwszy lepszy chętny na pewno nie nada się do tej roli. A może by włóczęga po morzu? Czemu nie! Byle statek był wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju!
Ostrzegam! Ten tom należy czytać tylko w momencie, gdy macie naszykowany obok kolejny. Bo to co się tu odwala to jakiś kosmos.
Ale do rzeczy: Piąty tom przygód Szamana Machana w świecie Bariliony był po prostu genialny! Nie dało się od niego oderwać. Wcale, albo prawie wcale nie było momentów przestoju, a akcja goniła akcje, czyli to co kruki lubi najbardziej. Dodatkowo wątki z piratami, unikalne przedmioty, i... Smród zdrady wiszący w powietrzu tworzyły niesamowicie wybuchową mieszankę. Ale najbardziej rozwalające w tym tomie jest zakończenie. Po prostu polecam!
Ale jak zawsze to tylko moja subiektywna opinia. Zapraszam do lektury
Komentarze
Prześlij komentarz