Nowy początek

Nowy początek pióra Wasilija Machanienki

Oto Bariliona. Wirtualny świat tak doskonały, że nie da się go prawie odróżnić od rzeczywistości. Pełen jest niesamowitości, przygód, mobów, zadań i szans na przyzwoity zarobek. Poczujesz prawdziwą wolność… pod warunkiem że nie odsiadujesz tu kary. Więźniowie zesłani do Bariliony mają gorzej niż dobrowolni gracze. I to o wiele gorzej.

Dmitrij Machan, owiany legendą Szaman odsiedział już swój wyrok w wirtualnej rzeczywistości. Przeżył jedenaście miesięcy niesamowitych przygód i potyczek mimo, że został skazany na osiem lat więzienia. Jednak granica pomiędzy Barilioną a rzeczywistością potrafi się zatrzeć. A sam świat wirtualnej gry nie ma zamiaru wypuścić Machana ze swoich szponów. Wygląda na to, że wyjście z kapsuły nie będzie takie proste.

Bardzo długo i niecierpliwie czekaliśmy na kolejny tom przygód Szamana Machana. Ale warto było się przemęczyć dla tego co tu otrzymaliśmy. Szósta część to totalna rewelacja, domykająca w fajny sposób to co działo się w poprzednich książkach i tłumacząca pewne zawiłe kwestie. Jeśli mam być szczera, to nie tylko Machana, ale i mnie autor tu wodził za nos przez większą część tej książki. Dopiero zrozumiałam głębie intryg i szamba, gdy nasz główny bohater to ogarnął. Według mnie ten tom mógłby być tomem finałowym, zwłaszcza po końcówce. Jednak jest jeszcze jeden, ale o tym kiedy indziej. Po prostu polecam tom nr 6. Ale jak zawsze to tylko moja subiektywna opinia. Zapraszam do lektury 

Komentarze