Akademia Mrocznych Zaklęć: Próby śmierci


Akademia Mrocznych Zaklęć: Próby śmierci pióra K. F. Breene i Shannon Mayer

,,Nie wybierasz Akademii. To Akademia wybiera Ciebie."

Życie Wild i jej rodziny od dawna nie jest łatwe, a historia lubi zataczać koło. Trzy lata wcześniej jej starszy brat dostał list z tajemniczej Akademii, po czym zginął w niejasnych okolicznościach. Gdy pojawia się podobny list do jej młodszego brata dziewczyna musi podjąć decyzję: zajać jego miejsce, wcielając się w niego na Próbach śmierci lub pozwolić by cała rodzina zginęła. Z tej sytuacji nie ma dobrego wyjścia. 

Podczas czytania miałam masę skojarzeń z dobrze znanymi nam bajkami i książkami. Między innymi z Mulan, motyw ratowania rodziny, stawienia się w zastępstwie kogoś bliskiego i udawania chłopaka. Skojarzyło mi się też z Hogwartem, tyle, że bardzo mrocznym. Takim, gdzie trzeba przejść mordercze testy przed zostaniem pełnoprawnym adeptem sztuk magicznych.

Sama postać Wild z jednej strony zachwyca postawą, odwagą i hartem ducha. Z drugiej zaś jest dla mnie nie do objęcia rozumem, wchodzenie w spory z innymi i popisy (nawet te nieswiadome) stawiają ją w swietle reflektorów, mimo że powinna się nie wychylać by dobrze odegrać swoją rolę. Postaci drugoplanowe na poczatku wydają się plaskie, nijakie, po pewnym czasie zyskując jedną albo dwie cechy, ale trudno stwierdzić czy się je lubi czy nie. 

Akcja jakoś takoś trzyma się kupy, choć początkowo miałam problem z wbiciem się w fabułę i tempo akcji, jest bardzo prosto skonstruowana, chwilami nawet zbyt. Jednak moment na końcu książki sprawił, że chciałam sięgnąć po drugi tom. 

Ale jak zawsze, pamiętajcie, to tylko moja subiektywna opinia. Zapraszam do lektury.

Komentarze