Totalna Magia
Totalna Magia pióra Alice Hoffman
Sally i Gillian Owens w skutek tragicznego wypadku tracą rodziców, splotem okoliczności trafiając pod opiekę ekscentrycznych ciotek. Nie są to zwykłe starsze panie- są bardziej nietypowe niż większość mieszkanek małych amerykańskich miasteczek. Jak wszystkie kobiety z rodu Owensów, tak i ciotki mają moc. Jednak, mimo tych dodatkowych atutów, sąsiedzi się obawiają ich i obwinianą o wszystkie niepowodzenia i wypadki.
Od dwóch stuleci ród Owensów jest kozłami ofiarnymi lokalnej społeczności. Ostracyzmy małomiasteczkowe dopadają również siostry, które muszą sobie radzić z nieprzychylnością. Młodsza i bardziej impulsywna Gillian ucieka z domu i zachłystuje się wolnością. Sally, starsza i spokojniejsza próbuje założyć własną rodzinę, usiłując zapomnieć o rodzinnym dziedzictwie. Jak się wkrótce przekonają od klątwy Owensów nie da się uciec.
Los znów splecie drogi sióstr z ciotkami na drodze do ocalenia rodziny. Tylko, czy płynąca w ich żylach magia wystarczy? Dowiecie się tego czytajac ten tom
Spodziewałam się zupełnie czegoś... bardziej przypominającego film o tym samym tytule. Jednak widać jak za każdym razem, filmy są tylko luźnymi adaptacjami. Dalsze perypetie Owensów jednak nie straciły na jakości w książce. Po raz kolejny autorka oczarowywała kreacja postaci, charakterami tak bardzo naturalnymi, że miało się wrażenie trwania tu i teraz, decyzjami mającymi konsekwencje. Żeby nie było zbyt różowo: denerwował mnie upór pewnych postaci, dłużyzny fabularne i ślepota bohaterek... Ale to ludzkie. Nadal podtrzymuje swoje zdanie, że obie książki o tym rodzie są obyczajówką z elementami magii, bardziej niżeli fantasy, ale to tylko moje odczucia, jak zawsze to tylko moja subiektywna opinia. Zapraszam do lektury

Komentarze
Prześlij komentarz