Córka dymu i kości


Córka dymu i kości, autorka Laini Taylor.

Karou zdawać by się mogło, jest zwyczajną dziewczyną, utalentowaną uczennicą Czeskiej Akademii Sztuk w Pradze, zaangażowana w codzienność nauki, szkicowania i spotkań z przyjaciółką. Ale ma też drugie życie, takie o którym nikt by nawet nie śnił. Jest posłańcem Dilera Marzeń, Brimstona. Dzięki drzwiom otwieranym przez Niego, może znaleźć się w dowolnym miejscu na świecie i wypełniać dla niego zadania. A są one zazwyczaj podobne, musi Ona na każdej z wypraw zdobywać zęby. W czasie, który obserwujemy, na tajemniczych drzwiach do ,,gdzieś tam" gdzie mieści się pracownia Brimnstona, zaczynają pojawiać się dziwne odciski, coś jakby wypalenia o kształcie ludzkiej dłoni. Czy dziewczyna zauważy to nim będzie za późno? Kim tak na prawdę jest Karou? I kim jest nieznajomy o płonących skrzydłach i płonących oczach? I po co te wszystkie zęby?

Nareszcie nadszedł czas, by napisać o tej serii. Chociaż pisałam już o dobrych, w moim odczuciu, seriach młodzieżowych, to ta jest zaraz po Zmierzchu, najbliższą mojemu sercu. Chimery. Anioły. Miłość, która pokona śmierć. Wszystko będące punktem widzenia. Potwory ze złotym sercem. Anioły okrutniejsze niż by się mogło wydawać. Uwielbiam u tej autorki... wszystko. Potrafi świetnie namalować swoją rzeczywistość i spleść ją z teraźniejszością jaką znamy. Kreacja postaci, ich różnorodność, rozterki, nie raz wybory mające swoje konsekwencje. To pierwsza seria Laini Taylor z jaką miałam styczność. Pierwsza też na którą polowałam na kolejne tomy, bo w tamtym czasie była coraz mniej dostępna. Ale było warto poznać tę historię, ten świat. To tylko moja subiektywna opinia. Zapraszam do lektury.

Komentarze