Wojna Makowa
Wojna Makowa napisała Rebecca F. Kuang
Sieroty wojenne nie mają okazywanych zbyt wiele względów, świat ma dla nich głównie pogardę, odrzucenie, brutalność i ból. Czasem, jeśli akurat mają szczęście, obojętność. Jeśli natomiast jest się dziewczynką, szczęście ma ich przybrana rodzina. Mogą ubić interes, sprzedając ją na żonę jakiemuś zamożnemu staruchowi. Rin doświadczyła tego wszystkiego. Jest nikim, nikogo nie obchodzi jej los, a jedyne czego dziewczyna chce, to wydostać się z rynsztoka, w którym dorastała. Ma do tego dwie drogi: jedna to małżeństwo z obleśnym staruchem, druga prowadzi przez bramę Akademii Sinegradzkiej – elitarnej szkoły wojskowej. Jednak, aby podążyć tą drugą drogą, Rin zrobi wszystko, nawet jeśli leży to poza granicami ludzkiej mocy.
Nieustępliwe i bezlitosne koła czasu mielą ludzkie losy. To historia o dziewczynie, która zniszczyła cały mechanizm. Kamieniem, bo na miecz była za biedna.
Dawno nie czytałam tak dobrej fantastyki, a to dopiero pierwszy tom. Chociaż na początku miałam dość silne skojarzenia z pewną popularną bajką Disneya, ale dalej w akcję, tym większe były różnice i podobieństwa przestawały mieć znaczenie. Co jeszcze warto nadmienić: to pierwsza tego typu historia, w której natrafiłam na ,,przypadłość comiesięczną" kobiet i tego jak w pewnych sytuacjach mężczyźni mają ułatwione. Ogólnie, kreacja świata stworzonego przez autorkę bardzo przypadła mi do gustu, niesamowity a jednak bardzo realny. To samo mogę powiedzieć o postaciach, wielowymiarowe, z charakterem, wywołujące w czytelniku, nie raz, bardzo skrajne emocje. Sama główna bohaterka straszliwie mnie irytowała, nie raz miałam ochotę nią potrząsnąć za brak rozwagi. Jednak, gdy opadały te emocje dalej śledziłam z zapartym tchem losy dziewczyny z Tikany, aż w końcu trochę ją polubiłam. Polecam dla czytelników New Adult (starszych nastolatków), gdyż była brutalna, a w niektórych momentach pojawiały się substancje chemiczne z rodzaju tych zakazanych. Ale jak zawsze, to tylko moja subiektywna opinia. Zapraszam do lektury

Komentarze
Prześlij komentarz