Szczury Wrocławia: Szpital
Szczury Wroclawia: Szpital pióra Roberta. J. Szmidta
Wrocław, rok 1963. Na tyłach zakładu karnego numer 1 stoi poniemiecki gmach mieszczący klinikę psychiatryczna. To właśnie w jej murach rozegra się kolejna odsłona dramatu mieszkańców miasta. Późnym popołudniem 9 sierpnia trafia tu uznany za szaleńca pacjent. Twierdzi, że jego żona zmarła, po czym zmartwychwstała, a następnie mężczyzna popełnia samobójstwo. Czyn bredzącego w malignie mężczyzny będzie zarzewiem ciągu krwawych zdarzeń.
Koło sie zamyka. W tym tomie w końcu dowiadujemy się, co się wydarzyło w budynku wspomnianym w ,,Kratach", a także co sklonilo pewne osoby epizodyczne z ,,Chaosu" do opuszczenia domów. Była to najkrótsza część zmagań Wrocławian z plagą zombie, a jednocześnie najsmutniejsza, nie ukrywam, plakalam na samym końcu. Kolejny raz uklon w stronę autora za pokazanie beznadziej w jakiej znaleźli się zwykli szarzy obywatele. Wiecie, że to tylko moja subiektywna opinia. Zapraszam do lektury

Komentarze
Prześlij komentarz