Percy Jackson i bogowie olimpijscy: Klątwa tytana
Percy Jackson i bogowie olimpijscy: Klątwa tytana pióra Rick'a Riordana
Fabuła:
Król tytanów Kronos uknuł najbardziej podstępny ze swoich planów, którego ofiarami mają być herosi. Jednak nie tylko oni są w niebezpieczeństwie. Przebudził się starożytny potwór zdolny zniszczyć Olimp, a Artemida, jedyna bogini, która potrafi go wytropić, zaginęła. Percy i przyjaciele wraz z Łowczyniami Artemidy mają tylko tydzień, żeby odnaleźć porwaną boginię i rozwiązać tajemnicę potwora, na którego polowała. A po drodze będą się musieli zmierzyć z najniebezpieczniejszym wyzwaniem: mrożącą krew w żyłach klątwą tytana.
Moja opinia:
To było... Niezłe. Ta część podobała mi się zdecydowanie bardziej niż dwie poprzednie. To pewnie dlatego, że od samego początku jesteśmy wrzuceni w działanie a nie jak do tej pory zaczynało się scenami wprowadzającymi Percy'ego ze szkoły. Co prawda bohaterowie nadal są lekko denerwująco dziecinni, jednak ten dreszczyk emocji związany z wyścigiem z czasem i siły zła rosnące w potęgę, pozwalały przymknąć oko na dziecinadę. Co trzeba jeszcze przyznać ten autor ma talent do wciskania w ostatnie dziesięć stron dwóch zwrotów akcji, które pociągną czytelnika do następnego tomu.
Ale jak zawsze to tylko moja subiektywna opinia. Zapraszam do lektury
Komentarze
Prześlij komentarz