Maneki-Neko


Maneki-Neko autorstwa Katarzyny Ryrych

W Japonii u podnóża góry Fudżi znajduje się Aokigahara- Las śmierci. Eryka, Iwo i Igor, zapisując się na letni kurs anime, nie przypuszczają, że znajdą się w samym sercu najdziwniejszej z historii. Gęsty las o uderzającym zapachu pleśni zaczyna śnić się Eryce i napełniać ją lękiem. Wkrótce okazuje się, że podobne sny nawiedzają Iwo i Igora, a mroczny las z ich snów w przedziwny sposób wkracza do świata realnego. Jak to jest możliwe? Kluczem do zagadki może się okazać figurka maneki-neko, kota powitalnego, z intrygującą inskrypcją „miłość-śmierć-odwaga”? A może rozwiązanie tajemnicy tkwi w miniaturowym drzewku bonsai? Czy Eryce uda się znaleźć odpowiedzi, zanim las pochłonie ich bez reszty?

Była to klimatyczna, lekko mroczna opowieść. Jawa i sen zmieszane w trudną do rozgraniczenia fuzję świata realnego i  swego rodzaju koszmaru. Wszystko dopełniały niesamowite ilustracje utrzymane w barwie czerni, szarości i czerwieni. Była to dobra historia... ale nic więcej. Zabrakło mi tu szerszego wykreowania postaci i rozwinięcia wątku tajemniczej zjawy. Ok, rozumiem, ta książka ma niecałe 200 stron i nie było na to miejsca, jednak jestem ciekawa szerszej perspektywy, odczuwam po prostu niedosyt. Ale jak zawsze to tylko moja subiektywna opinia. Zapraszam do lektury

Komentarze