Nomen Omen
Nomen Omen pióra Marty Kisiel
Fabuła:
,,Wynajęty pokój w starym domu rodem z filmów grozy, towarzyska papuga, upiorne głosy w telefonie i mnożące się starsze panie z ciągotami do sarkazmu – czy to aby nie za dużo jak na jedną Salomeę Przygodę? Cóż. Najwyraźniej los ma na ten temat inne zdanie, bo do kompletu ściąga jej na głowę Niedasia, beztroskiego młodszego brata, który z miejsca pakuje się w poważne kłopoty. Kłopoty, których początki sięgają pewnej ciemnej lutowej nocy podczas oblężenia Festung Breslau."
Moja opinia:
Jak zawsze, w przypadku pióra tej autorki, mogłam spodziewać się tylko jednego, świetnie napisanej historii z genialnym czarnym humorem i rozbrajającymi tekstami bohaterów. Wszystko zamknięte w mrocznawym klimacie naszego poniemieckiego polskiego podwórka i współczesnej wersji mitu o mojrach. Jedynym co było dla mnie ciężkie do przełknięcia, to wtrącenia po niemiecku nie mające w książce tłumaczenia na język polski. Po prostu polecam. Ale jak zawsze to tylko moja subiektywna opinia. Zapraszam do lektury
Komentarze
Prześlij komentarz